Partnerstwo gmin Czernichów i Neuvy owocuje przyjaźnią mieszkańców

 

logo dziennik polski 4.06.2012
 Partnerstwo gmin Czernichów i Neuvy owocuje przyjaźnią mieszkańcówi

CZERNICHÓW. Około 40-osobowa grupa Francuzów przyjechała do Czernichowa na tydzień. To mieszkańcy gminy Neuvy ze swoim merem. Współpraca partnerska obu gmin polega głównie na kontaktach zwykłych ludzi, którzy nawzajem zachęcają się do wyjazdów.
Goście odwiedzający partnerskie gminy nocują u rodzin, z którymi się poznają i zaprzyjaźniają, a potem prywatnie zapraszają się na uroczystości rodzinne. Szanse na wyjazdy do partnerskiej gminy mają wszyscy mieszkańcy. - O wyjazdach jedni mieszkańcy Neuvy opowiadają drugim i zachęcają do tych wizyt - mówi Annick Etienne z francuskiej delegacji. Jej rodzice pochodzili z Polski. Do Francji pojechali przed wojną, nie byli wówczas małżeństwem. Tata po wybuchu wojny chciał wrócić do Polski, ale został wysłany na wojnę, a potem przez Niemców na przymusowe roboty. Wrócił do Francji, ożenił się z Polką. W domu mówili po polsku, dlatego Annick zna język i z radością przyjeżdża do Polski. Do Czernichowa przywiozła córkę Marię.
Francuzi do wyjazdu przygotowują się sumiennie. - Od marca zapisywaliśmy chętne osoby, założyliśmy komitet i zarabialiśmy na wyjazd organizując np. kabaret dla mieszkańców Neuvy - mówią goście.
Współpraca trwa od 11 lat. - Nawiązały ją szkoły rolnicze. Czernichowska miała wówczas wiele kontaktów zagranicznych m.in. ze szkołą rolniczą w Neuvy - wspomina Marian Paszcza, były wójt, za czasów którego zaczęło się partnerstwo gmin.
Obecny wójt Szymon Łytek podkreśla, że współpraca przyjęła formę wymiany mieszkańców. - Wyjeżdżając do Francji i przyjmując gości stamtąd nie wybieramy oficjalnych delegacji, ale angażujemy mieszkańców. Niektórzy z nich tak się zaprzyjaźnili, że teraz odwiedzają się prywatnie. Jeżdżą np. na wesela swoich dzieci, albo razem spędzają urlopy - mówi wójt. Sam również przyjął do domu jednego z gości - mera Neuvy. - Jestem w Polsce czwarty raz - mówi mer Gilles Bay. - Cieszę się, że podczas tych wizyt zawiązują się serdeczne przyjaźnie. Szkoda tylko, że wygasła współpraca młodzieży, uczniów naszych szkół - zaznacza.
Tłumacz francuskiego Piotr Łącki z Czernichowa pomaga gościom na co dzień. Przyznaje jednak, że wielu mieszkańców Czernichowa i Neuvy porozumiewa się choć nie znają języków. - Mają słowniki, w których szukają potrzebnych słów, a poza tym do komunikacji mają ręce - mówi.
Barbara Ciryt

więcej w Dzienniku Polskim
Barbara Ciryt

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

 

Wstecz

 

 

 

 

 

Template Design free joomla templates